Moja nowa wielka miłość!

Pojawiła się w sumie znienacka, mała ale wielka. Antoś, bo o nim mowa. Mały niepozorny kundelek. Szatan w ciele owieczki. Poniżej będą zdjęcia, natomiast niech was nie zwiedzie jak ślicznie wygląda, jakby chciało się go schrupać. Właśnie wróciłem z rozwożenia mojego CV. Po powrocie zastałem poobgryzaną tapetę w każdym pokoju. Dodatkowo moje nowe książki też chyba najwyraźniej mu smakowały bo jakimś dziwnym cudem trochę mało okładki na nich zostało. No ale przynajmniej jest głodny wiedzy.

W sumie po co jeść swoją karmę jak są takie rarytasy jak tapeta, książki czy moje nowe buty. Ale jako właściciel psa przez 90% swojego życia, kojarzyłem, że sytuacja mniej więcej mogła tak wyglądać. No cóż jak ktoś chce mieć psa musi liczyć się ze stratami albo nie jest na niego gotowy.

Zobaczymy co w przyszłości wyrośnie z tego diabła tasmańskiego objadającego się wiedzą.

Piesek został nam przekazany poprzez fundację ratującą zagubione bądź maltretowane pieski, widać na początku było, że niestety sytuacja w jego poprzednim domu musiała tak wygląda bo był bardzo nieufny. Na chwilę obecną jest najbardziej towarzyskim psem świata i zalizałbym wszystkich na śmierć.

dav

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.