„To” spełnienie marzeń o horrorze doskonałym

Nie mam pojęcia jakim cudem ale na tydzień przed premierą zapomniałem o premierze filmu „To”. Jako oddany fan Stephena Kinga taka wtopa nie powinna mi się przydarzyć, szczególnie, że ostatnio byłem na „Mrocznej Wieży”, nomen omen również rewelacyjnej. Odniosę się jeszcze do wspomnianej Mrocznej Wieży. Film z tego co orientuje się po komentarzach krytyków i zwykłych widzów zjechany z góry na dół. Chyba ktoś nie zaznajomił się z pierwowzorem literackim. Z fabuły filmu mogło rzeczywiście wynikać, że ten jeden film jest zamkniętą całością. Nic mylnego to pierwsza z 8 (jeśli King jeszcze czegoś nie dopisze) części. Dzieło jego życia, według mnie dużo bardziej rozbudowane od Władcy Pierścieni, filmu kultowego. Tej części nie dało się lepiej zrealizować. Czytając ją, również nie do końca mnie wciągnęła, ale już druga część… nie mogę doczekać się psychopatki na wózku. Ale dobra trochę za bardzo odbiegam od tematu, może potem napiszę co nieco więcej o samej Mrocznej Wieży bo…

… trzeba przejść do „TO”…

… żeby nie było wątpliwości, ten film jest po prostu genialny, arcydzieło gatunku i nikt nie przekona mnie, że jest inaczej. Film, który w samych Stanach w weekend otwarcia zarobił ponad 3-krotnie więcej niż drugi w historii film wypuszczony do kin we wrześniu. Podobno wrzesień jest sezonem ogórkowym jeśli chodzi o kino i jakoś nikt nie chce na nie wydawać pieniędzy. Nie będę już mówił jak pod względem zarobków „To” zmiata konkurencje w gatunku. Śmieszny budżet filmu zwrócił się już chyba w pierwszy dzień. Zastanawiałem się czemu Stephen King nie wydał ostatnio żadnej książki, no to sprawa się rozwiązała. 8 filmów z serii Mroczna Wieża do przypilnowania no i „To”… no i „To” 😉 .

Średnia filmu na filmwebie 7,2 z 30.000 głosów i IMDB 8,0 na 90.000 głosów mówi sama za siebie. Mamy do czynienia z najlepszym horrorem w historii. Oceny nie będą wyższe gdyż to jest HORROR. Z krwi i kości. Dla jednych będzie za straszny, inni powiedzą, że takie sceny to oni mają przy porannym goleniu więc nie wiedzą czy śmiać się czy płakać i ogólnie wieje nudą jeśli chodzi o grozę. Horror jest specyficznym gatunkiem, nigdy nikomu nie dogodzi.

Fabuła filmu w stosunku do książki została lekko spłycona ale i tak mamy do czynienia z jedną z lepszych historii w świecie horroru. Oto mamy główny czarny charakter, bestię, która ucieleśnia każdy lęk osoby, której się objawi. Zatem mamy tu klauna, mamy zombie, mamy zdekapitowane ludzkie zwłoki. Sama pierwsza scena, w której siedmioletnie dziecko daje się omamić tytułowemu „To”, majstersztyk. A to dopiero początek.

Film został dopasowany do czasów, współczesnych, akcja została przesunięta o jakieś 30 lat (jestem prawie pewien, że 27 ale mam lenia i nie chce mi się sięgać 2 metry obok po książkę). Tak aby współczesny odbiorca nie zagubił się zbytnio w fabule. Ma to sens w przypadku drugiej połowy książki.

Same efekty w filmie w ramach budżetu poniżej 50 mln dolarów, gdzie w obecnych czasach czasem pojedyncza rola Hollywódzkiej gwiazdki tyle kosztują, są po prostu idealne. Pewnie znajdą się osoby, które będą uważały je za śmieszne, no ale cóż, pisałem już, że w przypadku horroru wszystkim nie da się dogodzić.

Bohaterowie powoli zbierają się na odwagę aby w ostatniej scenie zmierzyć się ze swoimi wszystkimi dziecięcymi koszmarami. „To” zostaje pokonane… ale ono wraca co 27 lat, tak jak powróciła nowa ekranizacja, dokładnie 27 lat po pierwszym serialowym wcieleniu. Na końcu filmu jesteśmy więc witani kolejnym oooogromnym pozytywnym zakończeniem. Ja nigdzie nie widziałem tego ale… „To: część 2” nadchodzi.

Przed filmem największy lęk wzbudzało we mnie czy nie spieprzą kolejnej fabuły z potencjałem na ogromny sukces. King ma jednak czasem szczęście dobrać skład wręcz idealnie. „Zielona Mila”, „Skazani na Shawshank”, „Mgła” czy „Sekretne okno”. Wszystko to filmy genialne. Dołącza do nich „To” i od razu do tego samego worka można wrzucić „To 2”. Aż jestem ciekaw ile zarobi druga część. Myślę, że najbardziej kasowa pozycja na liście box offic’u jest zagrożona, a podejrzewam, że nie będziemy na drugą część czekali zbyt długo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.